piątek, 10 czerwca 2011

Zdjecia, zdjęcia, zdjęcia...

Tak jak przed chwilą pisałam teraz trochę zdjęć.





Troll Bazyli


Figurka, do której mam szczególny sentyment. ;-)




 



Kotky powstały na zamówienie. Z sześciu udało mi się zatrzymać na zdjęciach tylko trzy. Jeden z nich poleciał do słonecznej Grecji.


 
A to taka trochę leśna dziewczyna.





To kolejny świecznik w moim wykonaniu.Jak widzicie mam do nich małą słabość. ;-)


To tyle na dziś. Pewnie za jakiść czas jak znajdę jakąś chwilke pokazę Wam kolejną odsłonę biżuterii w moim wykonaniu. Życzę miłego ogladania!

Przeprowadzka

Jak zwykle dawno mnie tutaj nie było, a to za sprawa małej przeprowadzki. od pewnego czasu funkcjonuje już mój sklep internetowy, gdzie można nabyć moje prace lub też zamówić. Ze wzgledu na to,że mieszkam za granicą kraju sklep jest w języku angielskim.
Nie oznacza to jednak, że nie będę tutaj zaglądać. Z pewnością zobaczycie tutaj więcej zdjęć niż opisów.

Wszystkim odwiedzajacym mojego bloga serdecznie dziekuję i  zapraszam do  mojego sklepu! Znajdziecie go pod adresem:

sobota, 19 lutego 2011

Figurkowo...

Mimo, że Walentynki już za nami to chcę Wam pokazać figurkę, którą zrobiłam na prośbę mojej koleżanki.Był to upominek walentynkowy dla jej chłopaka. Wyjaśniam, że napis na serduszku jest w litewskim języku.





Kolejne dwie figurki powstały ot  tak. Kiedy zaczęłam je kleić nie miałam jakiegoś specjalnego pomysłu. A efekt końcowy tego doklejania wyszedł taki.
 







W końcu udało mi się zrobić jakiś świecznik, bo dawno żadnego nie robiłam.







Ta lampeczka pozostał mi po wypaleniu świeczki. Postanowiłam wykorzystać to co zostało i ozdobić kwiatkami. Do środka idealnie pasują małe świeczki do podgrzewaczy.


W ostatnim czasie powstało też trochę biżuterii jak naszyjniki, kolczyki, spinki do włosów, broszki i pierścionki, ale jak zwykle paczka w drodze do właściciela, a ja się dopiero obudziłam, że zdjęć nie zrobiłam.No, cóż chyba się starzeję...



piątek, 18 lutego 2011

Szkolenia i pokazy

W ostatnim poście wspomniałam o moim projekcie rozreklamowania modelowania z mas polymerowych. W związku z tym powstały ulotki, na których piszę co ja sama robię oraz o kursach i pokazach jakie prowadzę ( w niektórych przypadkach jakie zamierzam prowadzić). Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi odwiedzających mojego bloga to osoby mieszkające w Polsce i to co teraz będę pisać w nijaki sposób będzie ich dotyczyć.
Pierwszą moją propozycją jest całoroczna klasa, która prowadzona będzie w The Mood Gallery w Castlebar. Pierwsze zajęcia odbędą się w drugiej połowie marca i w zależności od zainteresowania będą odbywać się pewnie co dwa tygodnie.
W najbliższym czasie a dokładnie 13 marca prowadzić będę całodzienne zajęcia z robienia biżuterii w An Siopa Bui w Spiddal. Dla osób, które mieszkają w Irlandii i chciałyby spróbować swoich sił w klejeniu dodam, że An Siopa Bui mieści się w Craft Centre zaraz na początku Spiddal wjeżdżając od strony Galway.
Kolejnym miejscem gdzie będzie promować modelowanie będzie Spring Craft Extravaganza, która odbędzie się 9 i 10 kwietnia w Carlton Hotel w Galway. W pierwszy dzień poprowadzę zajęcia z modelowania z Fimo, a drugiego dnia podczas pokazu będzie można zobaczyć jak powstają moje prace.
Nie ukrywam, że wszystkie te kursy i pokazy nie miałyby miejsca gdyby nie życzliwość Nory z Mendal's Art Shop i Kerry z An Siopa Bui, które bardzo mi pomagają w realizacji moich projektów.
Co do kolejnych kursów i pokazów z pewnością napiszę jak wszystko zostanie do końca uzgodnione.

piątek, 4 lutego 2011

Nowe projekty

Witam serdecznie wszystkich, którzy tutaj zaglądają. Jak pewnie większość z Was zauważyła dawno nic nowego u mnie się nie pojawiło. Odpowiadam już na  zadawane przez znajomych pytanie: ,,- Nie. Nie zaprzestałam modelowania''. Ta dłuższa przerwa była spowodowana tym, że postanowiłam trochę bardziej rozpowszechnić tę formę artystyczną. Tak więc, w tym czasie powstało logo mojej strony oraz reklama, która obecnie jest w realizacji. Poza tym wraz z Nowym Rokiem otrzymałam kilka propozycji prowadzenia kursów i pokazów, a jak wiadomo wiąże się to z pewnym przygotowaniem. Ale o tym napiszę nieco później.
Mimo, że wszystkie te przygotowania i projekty pochłaniają sporo mojego wolnego czasu, to jednak staram się coś tam  kleić, bo to chyba w tym wszystkim jest najważniejsze.
Ostatnio intensywnie pracowałam nad figurką (właściwie nazwa figurka trochę do tego nie pasuje, ale jakoś nie mam pomysłu na to, co to właściwie jest) dla kolegi mojego męża. On sam jest artystą, bo wykonuje tatuaże. Moim zadaniem było przedstawienie maszynki do robienia tatuaży  nieco bardziej kolorowo i zabawnie. Kiedy otrzymałam maszynkę na wzór popatrzyłam na nią z jednej strony, z drugiej i pomyślałam sobie: ,,Maszynka, jak to narzędzie trochę metalu, śrubek, pokręteł i kilka igieł. Co z tym zrobić".W pierwszym momencie  nie za bardzo miałam pomysł jak ją zaprezentować, ale już po chwili coś mi zaświtało... Postanowiłam spróbować zrobić coś zupełnie dla mnie nowego.Wymyśliłam sobie, że zrobię naturalnej wielkości dłoń trzymającą  maszynkę. Pomysł mimo że wydawał się fajny, okazał się dużym wyzwaniem. Nie ukrywam, że w trakcie realizacji zastanawiałam się, czy w ogóle dam sobie z tym radę. Maszynka powstała stosunkowo szybko, a ręka w kilku etapach.  Pierwszym z nich było moje klejenie i modelowanie dłoni.


 Zdjęcie właściwie nie oddaje tego, w jaki sposób doklejane były kolejne części dłoni, gdyż nie jest to właściwie możliwe do utrwalenia.W moim przypadku był to dość długotrwały proces. A tak wyglądała już wymodelowana ręka.



Widok ten nie jest zbyt ciekawy, ale jakoś trudno na tym etapie było mi zrobić zdjęcie w innej pozycji bez pokazywania moich palców. Efekt końcowy po połączeniu wszyskich elementów prezentował się następująco.






Całość ma sporo braków i niedociągnięć, które widzę dopiero na zdjęciach. Teraz wiem, w których miejscach popełniłam błędy.Jednak nie ukrywam, że wiele się nauczyłam podczas tego projektu i mam nadzieję, że następnym razem będę już tylko lepiej.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

W wolnej chwili

Od pewnego czasu trochę milczałam, ale nie jest to wynik tego, że zaprzestałam  lepić.Po prostu przedświąteczna krzątanina, atak arktycznych mrozów oraz zawirowania w pracy spowodowały, że nie miałam zbyt wiele czasu na lepienie.
Ostatnio pisałam o moim zleceniu na figurki dla dzieci autystycznych.Wówczas zapomniałam zrobić zdjęcia moich prac, ale okazało się, że jedna z przygotowanych figurek zaplątała się gdzieś w moich materiałach więc tej jednej mogłam zrobić zdjęcie. Oto ona:


Ta figurka nie trafiła do dzieci, gdyż po kilku testach uznałam, że jest zbyt mało stabilna i zbyt często się przewraca.Okazało się, że podstawa jest za mała.Większość z pozostałych figurek była wykonana z jednolitej bryły i miała podobną kolorystykę. Figurki były ciemne, z kolei dodatki jaskrawe.
W czasie mego milczenia powstała figurka urodzinowa. Ze względu na to, że nie miałam za bardzo pomysłu co by tu zrobić dla mojej siostrzenicy, tak więc zaczęłam lepić i powstała ta oto figurka. Po zakończeniu doszłam do wniosku, że tą swoją zadziornością przypomina trochę Aleksandrę.





Tak figurka prezentowała się z przodu, a tak z tyłu.





Ostatnio zabrałam się trochę, za robienie biżuterii. Wynikło to z tego, że postanowiłam zrobić taki prezent koleżance z pracy. W podobnym stylu powstało kilka takich samych naszyjników oraz para kolczyki.








To zdjęcie powyżej nie jest najlepszej jakości, ale mój aparat nie należy do zbyt profesjonalnych więc efekty czasami są takie jak widać.
To by było na tyle z ostatnich nowinek. Pewnie przed świętami nie uda mi się tutaj nic więcej napisać dlatego też wszystkim odwiedzającym mojego bloga życzę:
Zdrowych, pogodnych, pełnych rodzinnego ciepła 
Świąt Bożego Narodzenia!



 

 

niedziela, 5 grudnia 2010

Niecodzienne zlecenie

Dziś nie będzie żadnych zdjęć, bo zapomniałam je zrobić. Za to będę tylko pisać. Jakieś dwa tygodnie temu dostałam sms od pani, którą zainteresowały moje figurki. Kobieta chciała bym zrobiła 10 malutkich figurek. Tak więc na spotkanie z nią wzięłam kilka moich małych prac, by sama mogła je zobaczyć i ocenić. Zawsze wydawało mi się, że moje figurki aniołów, misiów, dzieci są małe, a tu okazało się, że to są olbrzymy w porównaniu z tym czego oczekiwała ode mnie Loretta. Figurki, które miałam dla niej zrobić miały mieć nie wiecej niż 3 cm. Zastanawiacie się, co można takiego małego zrobić? Ja też się zastanawiałam, tym bardziej że figurki miały być mistyczne, czyli jakieś takie ufo-ludkowe. No cóż, postanowiłam spróbować.
Po dwóch dniach dostałam kolejne instrukcje, że powinny być w ciemnych kolorach i mieć niewiele szczegółów, gdyż będą one służyć dzieciom z autyzmem. Zawsze mi sie wydawało, ( z własnego doswiadczenia) że dzieci autystyczne łatwiej zainetesować czymś co ma żywe, kontrastujace kolory, a tu oczekiwano ode mnie czegoś wręcz odwrotnego.
Mając już wszystkie dane wzięłam się do roboty. I ku mojemu zdziwieniu  zadanie wcale nie okazało się takie trudne. W godzinę powstało 10 malusieńkich figurek o dziwnych kształtach, kolorach i szczegółach. A, że jestem ostatnio trochę zakręcona zapomniałam zrobić im zdjecia więc nie możecie ich zobaczyć i ocenić.
Na koniec mogę tylko dodać, że figurki spodobały się dzieciom, a ja mam kolejne zlecenie, tym razem mają to być postacie typu siłacze, w których jeden atakuje drugiego oraz coś na wzór puzzle gdzie jedna figurka będzie łączyć się z drugą, ale nie może już połączy się z trzecią. Wciąż myśle co by to mogło być...
Jeśli tym razem nie zapomnę, to pokażę efekt końcowy.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzajacych mojego bloga!